Czy potrzebujemy Boga

Awatar użytkownika
dagmar5
Stały Bywalec
Posty: 354
Data: 21 sty 2015, 18:40

Czy potrzebujemy Boga

Postautor: dagmar5 » 28 gru 2017, 15:25

„Dobrze ci bez Boga? Takich jak ty są miliony”. Hasło to od jakiegoś czasu zaczęło się pojawiać na billboardach sponsorowanych przez grupę ateistów w pewnym kraju. Ludzie ci najwyraźniej doszli do wniosku, że Bóg nie jest im potrzebny.

Z drugiej strony wielu, którzy deklarują wiarę w Boga, postępuje tak, jakby On nie istniał. Arcybiskup Salvatore Fisichella powiedział o członkach swojego Kościoła: „Nikt, kto by się nam dzisiaj przyjrzał, prawdopodobnie nie rozpoznałby w nas chrześcijan — stylem życia wcale nie różnimy się od ludzi niewierzących”.

Niektórzy są na tyle zajęci, że nie zaprzątają sobie głowy Bogiem. Uważają, że jest On zbyt odległy czy niedostępny, by odgrywał w ich życiu znaczącą rolę. Jeśli w ogóle się do Niego zwracają, to tylko wtedy, gdy mają kłopoty albo gdy czegoś potrzebują — traktują Boga, jakby miał spełniać wszystkie ich zachcianki.

Inni uznają nauki religijne za mało praktyczne, a w każdym razie się do nich nie stosują. Oto przykład: 76 procent niemieckich katolików nie widzi nic złego w tym, żeby mężczyzna i kobieta mieszkali ze sobą przed ślubem — co przecież potępia zarówno ich Kościół, jak i Biblia (1 Koryntian 6:18; Hebrajczyków 13:4). Oczywiście nie tylko katolicy dostrzegają w swojej religii rozbieżność między teorią a praktyką. W wielu wyznaniach duchowni ubolewają, że wierni zachowują się „w zasadzie jak ateiści”.

W tej sytuacji pytanie, czy naprawdę potrzebujemy Boga, wydaje się jak najbardziej logiczne. Nie jest ono niczym nowym. Wyłoniło się już na początku dziejów człowieka, opisanych w pierwszej księdze biblijnej, Księdze Rodzaju. Żeby znaleźć odpowiedź na to pytanie, przyjrzyjmy się podniesionym wówczas kwestiom.

Dlaczego potrzebujemy Boga https://www.jw.org/pl/publikacje/czasop ... jemy-boga/

Awatar użytkownika
cytryna
Uzależniony
Posty: 2732
Data: 04 lut 2012, 18:59

Czy potrzebujemy Boga

Postautor: cytryna » 31 gru 2017, 19:27

Jak glodny- jedzenia,spragniony- wody,samotny-bratniej duszy,jak :) powietrza.

Awatar użytkownika
dagmar5
Stały Bywalec
Posty: 354
Data: 21 sty 2015, 18:40

Czy potrzebujemy Boga

Postautor: dagmar5 » 04 sty 2018, 20:21

cytryna pisze:Jak glodny- jedzenia,spragniony- wody,samotny-bratniej duszy,jak :) powietrza.

...ładnie to ujęłaś Cytryno :)

Awatar użytkownika
cytryna
Uzależniony
Posty: 2732
Data: 04 lut 2012, 18:59

Czy potrzebujemy Boga

Postautor: cytryna » 04 sty 2018, 23:30

:) Piszę to co czuję, mam nadzieję że już zawsze tak będzie i mijający czas nie zmieni tego nawet jak będę już bardzo stara.

OpusVitae
Nowy
Posty: 5
Data: 04 sty 2018, 22:52

Czy potrzebujemy Boga

Postautor: OpusVitae » 04 sty 2018, 23:50

Moim zdaniem to bardzo indywidualna kwestia i niekoniecznie zależna od nas samych. Może zależeć też od środowiska, w jakim żyjemy, a przede wszystkim od tego, gdzie i jak się wychowaliśmy.
Za to z całą stanowczością uważam, że człowiek nie potrzebuje wiary, żeby być dobrym człowiekiem. I na odwrót - wiara nie gwarantuje tego, że ktoś takim człowiekiem będzie.

Awatar użytkownika
dagmar5
Stały Bywalec
Posty: 354
Data: 21 sty 2015, 18:40

Czy potrzebujemy Boga

Postautor: dagmar5 » 05 sty 2018, 15:46

OpusVitae pisze:Moim zdaniem to bardzo indywidualna kwestia i niekoniecznie zależna od nas samych. Może zależeć też od środowiska, w jakim żyjemy, a przede wszystkim od tego, gdzie i jak się wychowaliśmy.

to prawda.... ale mimo, że wychowaliśmy się w danej wierze czy kulturze, to potem jako dorośli ludzie możemy sami świadomie zadecydować w co wierzyć (lub nie wierzyć)

OpusVitae pisze:Za to z całą stanowczością uważam, że człowiek nie potrzebuje wiary, żeby być dobrym człowiekiem. I na odwrót - wiara nie gwarantuje tego, że ktoś takim człowiekiem będzie.

to zależy jaka to "wiara"...bo to dość ogólne pojęcie.....i co to znaczy być "dobrym człowiekiem"? czy człowiek sam może ustalać reguły?
Ostatnio zmieniony 05 sty 2018, 15:48 przez dagmar5, łącznie zmieniany 1 raz.

OpusVitae
Nowy
Posty: 5
Data: 04 sty 2018, 22:52

Czy potrzebujemy Boga

Postautor: OpusVitae » 06 sty 2018, 11:47

ale mimo, że wychowaliśmy się w danej wierze czy kulturze, to potem jako dorośli ludzie możemy sami świadomie zadecydować w co wierzyć (lub nie wierzyć)

A to nie jest tak, że wiara to raczej coś wewnętrznego, na co nie do końca mamy wpływ?
Bo, zobacz. Ok, przyznaję, jestem niewierząca. Ale gdybym zadecydowała, że w coś uwierzę... No, nie widzę tego.

to zależy jaka to "wiara"...bo to dość ogólne pojęcie.....

No tak, masz rację. Chodziło mi o wiarę w Boga/bogów.

i co to znaczy być "dobrym człowiekiem"? czy człowiek sam może ustalać reguły

Może. Robią to za nas np. rządzący ;) I nie zawsze są to reguły złe.
Dobry człowiek to dla mnie taki, który nie krzywdzi innych. I w miarę możliwości pomoże, zwłaszcza słabszym (dziecku, zwierzęciu). Osoby wierzące niestety (oczywiście nie wszystkie, ale większość z tych, z którymi miałam do czynienia) nie wpisuje się w moją definicję dobrego człowieka.
Kiedyś, wiele lat temu, do nas na klatkę przybłąkał się pies. Pamiętam, jak wiele osób chciało go wyrzucić na mróz. Do kościoła poszli, jedno małżeństwo było nawet bardzo, bardzo, bardzo gorliwie wierzące. My z mężem nie mamy ślubu kościelnego, mąż nie ma nawet chrztu, ale tego psa wyrzucić byśmy nie potrafili.
Podobnie odrzuca mnie silne poparcie dla kar fizycznych wobec dzieci. Sama nie mam dzieci własnych (tak wyszło), wychowałam "cudze", ale nie potrafiłabym podnieść na nie (i na żadne inne) ręki. Wiele osób wierzących jednak dzieci bije i jeszcze uważa, że to nic złego.
Po prostu nie rozumiem tego, że ktoś może być przeciwnikiem np. antykoncepcji (bo kościół), która nikomu nie szkodzi, a podejmować takie zachowania, jak opisane wyżej (wyrzucenie zwierzaka i bicie dziecka). I jeszcze nie widzi w tym nic złego. Dlatego uważam, że wiara wręcz niektórym szkodzi, bo powinni się zająć tym, co naprawdę powoduje, że człowiek jest dobrym lub złym.

Awatar użytkownika
cytryna
Uzależniony
Posty: 2732
Data: 04 lut 2012, 18:59

Czy potrzebujemy Boga

Postautor: cytryna » 07 sty 2018, 14:42

Dobry człowiek to dla mnie taki, który nie krzywdzi innych. I w miarę możliwości pomoże, zwłaszcza słabszym (dziecku, zwierzęciu). Osoby wierzące niestety (oczywiście nie wszystkie, ale większość z tych, z którymi miałam do czynienia) nie wpisuje się w moją definicję dobrego człowieka.


:) Pewnie właśnie dlatego wspólnie modląc się mówimy..."i nie patrz na nasze grzechy ale na wiarę Twojego kościoła..." łatwiej widzimy błędy szczególnie innych, można by wyliczać godzinami tacy już jesteśmy słabi ludzie,jednak jest pewne ALE są i inni ludzie którzy postrzegają świat inaczej widzą dobro tam, gdzie jest go nawet nie wiele patrzą na dobrą ludzką stronę i wierzą że kiedyś wszyscy będą mogli w taki sposób wierzyć bo taka wiara zmienia,ulepsza:) moim zdaniem.

Awatar użytkownika
dagmar5
Stały Bywalec
Posty: 354
Data: 21 sty 2015, 18:40

Czy potrzebujemy Boga

Postautor: dagmar5 » 07 sty 2018, 16:33

OpusVitae pisze: A to nie jest tak, że wiara to raczej coś wewnętrznego, na co nie do końca mamy wpływ?

raczej nie, bo przecież możesz wybrać czy wierzysz w coś czy nie... tak jak piszesz, jesteś niewierząca, czyli taki jest twój świadomy wybór, masz na to wpływ

OpusVitae pisze: Bo, zobacz. Ok, przyznaję, jestem niewierząca. Ale gdybym zadecydowała, że w coś uwierzę... No, nie widzę tego.

bo wiara to coś co trzeba budować na solidnych podstawach, przemyśleniach i sprawdzaniu w co się wierzy, nie tylko powiedzieć sobie "ok, wierze" i tyle ;) w Biblii pisze, że wiara to „oczekiwanie rzeczy spodziewanych, oczywisty przejaw rzeczy realnych, choć nie widzianych” (Hebrajczyków 11:1) widzisz....realnych choć niewidzialnych...fakt, że czegoś nie widać nie znaczy, że tego nie ma :D popatrz np. na pole magnetyczne, wiemy, że jest a go nie widać ;) naukowcy musieli się pewnie trochę wysilić żeby je odkryć, zdobyć jakąś wiedzę na ten temat, zbadać, poznać.....tak samo jest z wiarą w Boga czy w to co obiecuje Biblia, gdyby naukowcy od razu stwierdzili: "nie widać, więc nie ma" to nie wiedzieliby nic pewnie do dziś..... ;)

polecam też ten wątek, tu jest więcej na ten temat:
Czy wiary nie da się pogodzić z rozumem? viewtopic.php?f=833&t=26632

OpusVitae pisze: No tak, masz rację. Chodziło mi o wiarę w Boga/bogów.

to też zbyt ogólne stwierdzenie, no bo jakich bogów czy Boga? co to za Bóg? jak ma na imię? jaki jest? jakie ma zasady, czego wymaga, czego nienawidzi, co Mu się podoba? itp. ....to wszystko robi kolosalną różnicę....nie wszystkie drogi prowadzą do Boga

OpusVitae pisze: Może. Robią to za nas np. rządzący I nie zawsze są to reguły złe.

ale czy te reguły i zasady tak na prawdę są ich? a co z sumieniem?....a jak się popatrzy na ludzi teraz, to czy rządzący faktycznie sprawiają, że podwładni są "dobrymi ludźmi"? przecież oni sami maja z tym duży problem ;) Biblia mówi że „Człowiek panuje nad człowiekiem ku jego szkodzie” (Kaznodziei 8:9) i dobrze to widać choćby w naszych czasach :/

OpusVitae pisze: Dobry człowiek to dla mnie taki, który nie krzywdzi innych. I w miarę możliwości pomoże, zwłaszcza słabszym (dziecku, zwierzęciu).

też....ale nie tylko......bo zasad biblijnych podanych przez Boga na bycie "dobrym człowiekiem" jest dużo więcej...te 2 nie wystarczą

człowiek nie może sobie wymyślać "swojej" definicji dobrego człowieka, takie prawo ma tylko Stwórca, On wie najlepiej co dla nas najlepsze, bo nas zaprojektował, to On ustala zasady czy wymagania.....ludzie nie wiedzą, mylą się, nawet jeśli chcą to nie potrafią, nie raz wydaje im się, że robią dobrze a efekty są odwrotne, Biblia mówi: „Istnieje droga, która w oczach człowieka jest prostolinijna, lecz potem jej końcem są drogi śmierci” (Przysłów 14:12)....albo „Do męża, który idzie, nie należy nawet kierowanie swym krokiem” (Jeremiasza 10:23)....tyle człowiek może tak na prawdę ;)

OpusVitae pisze: Osoby wierzące niestety (oczywiście nie wszystkie, ale większość z tych, z którymi miałam do czynienia) nie wpisuje się w moją definicję dobrego człowieka.

i znowu wypadałoby się zastanowić: co znaczy "osoby wierzące"? czy można na podstawie paru osób oceniać wszystkich "wierzących"? bo osobą wierzącą może być gorliwy chrześcijanin który nikomu krzywdy nie robi i żyje w miarę przykładnie albo islamista który wierzy w swojego Allaha i detonuje bombę w tłumie....te dwie różne osoby są teoretycznie rzecz biorąc "wierzące"

poza tym czy inne czynniki nie maja na to wpływu? a co jeśli spotkasz osoby "nie wierzące" które robią źle, znęcają się nad zwierzętami, tłuką dzieci czy żony, a przed innymi udają bardzo "dobrych"....czy stwierdzisz, że są tacy podli tylko temu, że "nie wierzą"?

.....chyba jednak nie można wrzucać wszystkich do jednego worka i oceniać na podstawie postępowania jednostek....nie sądzisz? ;)

OpusVitae pisze: Kiedyś, wiele lat temu, do nas na klatkę przybłąkał się pies. Pamiętam, jak wiele osób chciało go wyrzucić na mróz. Do kościoła poszli, jedno małżeństwo było nawet bardzo, bardzo, bardzo gorliwie wierzące. My z mężem nie mamy ślubu kościelnego, mąż nie ma nawet chrztu, ale tego psa wyrzucić byśmy nie potrafili. Podobnie odrzuca mnie silne poparcie dla kar fizycznych wobec dzieci. Sama nie mam dzieci własnych (tak wyszło), wychowałam "cudze", ale nie potrafiłabym podnieść na nie (i na żadne inne) ręki. Wiele osób wierzących jednak dzieci bije i jeszcze uważa, że to nic złego. Po prostu nie rozumiem tego, że ktoś może być przeciwnikiem np. antykoncepcji (bo kościół), która nikomu nie szkodzi, a podejmować takie zachowania, jak opisane wyżej (wyrzucenie zwierzaka i bicie dziecka). I jeszcze nie widzi w tym nic złego.

te przykłady to taki typowy przykład obłudy religijnej, ale to nie jest wina Boga tylko ludzi.....i tym bardziej nie oznacza to, że Bóg nie istnieje.....Jemu też się to nie podoba...to, że ktoś uważa się za religijnego nie oznacza od razu, że podoba się Bogu

widzisz, studiując Biblię można się dowiedzieć prawdy o Bogu, jaki jest, co myśli o takim czy innym postępowaniu....co do tych przykładów co opisałaś: to Bóg Jehowa uważa, że należy dbać o zwierzęta, nienawidzi przemocy - czy to w stosunku do ludzi czy zwierząt, nie zabrania antykoncepcji (z wyjątkiem wczesnoporonnej)

.....i teraz pytanie....czemu Kościół Katolicki uczy inaczej? bo KK nie uczy zasad biblijnych tylko swoje własne oparte na ludzkim błędnym rozumowaniu i na tradycji (często nawet pogańskiej), niby powołuje się na Biblię, Boga czy Jezusa ale tak na prawdę to są od nich daleko....co z tego, że podają się za Jego naśladowców jak swoim zakłamanym postępowaniem tak na prawdę przynoszą Mu wstyd a wręcz hańbią Jego imię, Biblia nazywa takie religie fałszywymi, bo nie uczą prawdy o Bogu tylko odstraszają i wręcz zniechęcają ludzi do Niego...

proponuje ci przeglądnąć te wątki, one to szerzej opisują, zwłaszcza pierwszy :

Czy wszystkie religie są dobre? viewtopic.php?f=618&t=26000

Jaki koniec czeka religię fałszywą? viewtopic.php?f=833&t=26157

Czy Bóg akceptuje wszystkie religie? viewtopic.php?f=833&t=26902

OpusVitae pisze: Dlatego uważam, że wiara wręcz niektórym szkodzi, bo powinni się zająć tym, co naprawdę powoduje, że człowiek jest dobrym lub złym.

wiara w fałszywe nauki i zakłamanie szkodzi...ale prawdziwa wiara oparta na zasadach bożych zawartych w Biblii już zmienia ludzi na lepsze i tacy ludzie podobają się Jehowie :)
Ostatnio zmieniony 07 sty 2018, 16:37 przez dagmar5, łącznie zmieniany 2 razy.

OpusVitae
Nowy
Posty: 5
Data: 04 sty 2018, 22:52

Czy potrzebujemy Boga

Postautor: OpusVitae » 07 sty 2018, 17:57

:) Pewnie właśnie dlatego wspólnie modląc się mówimy..."i nie patrz na nasze grzechy ale na wiarę Twojego kościoła..." łatwiej widzimy błędy szczególnie innych, można by wyliczać godzinami tacy już jesteśmy słabi ludzie,jednak jest pewne ALE są i inni ludzie którzy postrzegają świat inaczej widzą dobro tam, gdzie jest go nawet nie wiele patrzą na dobrą ludzką stronę i wierzą że kiedyś wszyscy będą mogli w taki sposób wierzyć bo taka wiara zmienia,ulepsza:) moim zdaniem.


Widzę swoje błędy.
Aczkolwiek dla mnie błędem nie jest działanie z premedytacją - uderzenie dziecka nie jest błędem, wywalenie psa na mróz również nie. Jest zwyczajnym świństwem, a taki człowiek dla mnie - świnią.
Błędem czy słabością może być dla mnie to, że nie potrafię do końca zrezygnować z mięsa. Błędem może być to, że tego roku nie zorganizowałam zbiórki dla domu dziecka, mimo że od paru lat to robiłam (z pomocą innych, oczywiście). Ale nie karcenie dziecka biciem - to już w zakres błędu się moim zdaniem nie zalicza i ludzi, którzy tak czynią, zwyczajnie nie szanuję. Moim zdaniem matka, która bije dziecko, powinna obrywać od męża. A jej mąż - od szefa, najlepiej po gębie.


raczej nie, bo przecież możesz wybrać czy wierzysz w coś czy nie...

I na pewno będę to czuć?


bo wiara to coś co trzeba budować na solidnych podstawach, przemyśleniach i sprawdzaniu w co się wierzy, nie tylko powiedzieć sobie "ok, wierze" i tyle ;) w Biblii pisze, że wiara to „oczekiwanie rzeczy spodziewanych, oczywisty przejaw rzeczy realnych, choć nie widzianych” (Hebrajczyków 11:1) widzisz....realnych choć niewidzialnych...fakt, że czegoś nie widać nie znaczy, że tego nie ma :D popatrz np. na pole magnetyczne, wiemy, że jest a go nie widać ;) naukowcy musieli się pewnie trochę wysilić żeby je odkryć, zdobyć jakąś wiedzę na ten temat, zbadać, poznać.....tak samo jest z wiarą w Boga czy w to co obiecuje Biblia, gdyby naukowcy od razu stwierdzili: "nie widać, więc nie ma" to nie wiedzieliby nic pewnie do dziś..... ;)

Problem jest w tym, że nikt nie wskazał jednoznacznego, rozstrzygającego DOWODU na istnienie boga. Na istnienie pola magnetycznego jednak tak.

bo jakich bogów czy Boga? co to za Bóg? jak ma na imię? jaki jest? jakie ma zasady, czego wymaga, czego nienawidzi, co Mu się podoba?

Ale ja się nad tym nie zastanawiam.
I cóż z tego, że katolicko pojmowanemu bogowi nie podoba się, że ja sobie łyknę tabletkę codziennie o stałej porze?
Sprawia to, że jest ona czymś złym? Nie sądzę.


ale czy te reguły i zasady tak na prawdę są ich? a co z sumieniem?

te reguły i zasady powstały na gruncie ewolucji systemów prawnych


.bo zasad biblijnych podanych przez Boga na bycie "dobrym człowiekiem" jest dużo więcej...te 2 nie wystarczą

Mnie te zasady nie obowiązują, bo to nie jest mój bóg, dla mnie go nie ma - jak już wyżej wskazałam.
Dla mnie może to nie wszystkie, ale PODSTAWOWE zasady człowieczeństwa.
Rzecz w tym, że wielu "bogobojnych" ich nie spełnia.


człowiek nie może sobie wymyślać "swojej" definicji dobrego człowieka, takie prawo ma tylko Stwórca,

czuję, że próbujesz mi narzucić swój światopogląd.
Ja tego nie robię, więc - proszę - przestań.


a co jeśli spotkasz osoby "nie wierzące" które robią źle, znęcają się nad zwierzętami, tłuką dzieci czy żony, a przed innymi udają bardzo "dobrych"....czy stwierdzisz, że są tacy podli tylko temu, że "nie wierzą"

właśnie do tego zmierzam
wiara jest indyferentna

Uważam, że to, czy ktoś potrzebuje boga, jest kwestią osobistą.
Nie da się generalnie stwierdzić, że ludzie boga potrzebują albo nie potrzebują.
Ty potrzebujesz, ja - nie. I obie te życiowe postawy są moim zdaniem jak najbardziej ok.


Nie wiem, jaka jest Wasza wiara. Ale od katolickiej trzymam się z daleka.

Awatar użytkownika
dagmar5
Stały Bywalec
Posty: 354
Data: 21 sty 2015, 18:40

Czy potrzebujemy Boga

Postautor: dagmar5 » 08 sty 2018, 22:08

OpusVitae pisze: I na pewno będę to czuć?

nie wiem....to wszystko zależy od ciebie i twojego nastawienia :)

a mogę zapytać czy od zawsze jesteś "nie wierząca"? czy kiedyś np. wierzyłaś? czemu doszłaś do wniosku, że Boga nie ma? temu, że zraziłaś się postępowaniem ludzi którzy podają się za religijnych a robią źle?

OpusVitae pisze: Problem jest w tym, że nikt nie wskazał jednoznacznego, rozstrzygającego DOWODU na istnienie boga. Na istnienie pola magnetycznego jednak tak.

...cały wszechświat, Ziemia, my sami - to wszystko jest dowodem na istnienie Boga - pole magnetyczne też ;)

jeśli patrzysz np. na zegarek czy samochód to myślisz sobie "o to powstało samo z siebie....albo z jakiegoś wielkiego boom" ?? raczej nie....każdy raczej kojarzy, że to musiało być obmyślone i skonstruowane przez kogoś....to co dopiero powiedzieć o takim wszechświecie czy choćby ludzkim mózgu?

OpusVitae pisze: Ale ja się nad tym nie zastanawiam.
I cóż z tego, że katolicko pojmowanemu bogowi nie podoba się, że ja sobie łyknę tabletkę codziennie o stałej porze?
Sprawia to, że jest ona czymś złym? Nie sądzę.

te zasady wymyślili sobie Księża Katoliccy, nie Bóg

tu coś było na ten temat, polecam poczytać różne opinie, ŚJ (mój post) też ;) :

viewtopic.php?f=833&t=23281&start=15

viewtopic.php?f=454&t=26747&p=228114&hilit=antykoncepcja#p228114

OpusVitae pisze: Mnie te zasady nie obowiązują, bo to nie jest mój bóg, dla mnie go nie ma - jak już wyżej wskazałam.
Dla mnie może to nie wszystkie, ale PODSTAWOWE zasady człowieczeństwa.
Rzecz w tym, że wielu "bogobojnych" ich nie spełnia.

oj tam.....wielu "nie wierzących" też ;)

rozumiem, że zawiodłaś się na wielu wyznawcach Katolicyzmu i doszłaś do wniosku, że wszyscy "wierzący" - nie ważne jakiej religii - są tacy sami? bo ja np. ja znam wielu "bogobojnych" ŚJ którzy spełniają więcej wymogów niż te o których choćby piszesz :D a niektórzy z nich zmienili swoje życie o 180 stopni po poznaniu prawdy z Biblii....

na stronie ŚJ są artykuły/życiorysy z serii "Biblia pomaga zmienić życie" polecam w wolnej chwili choćby ten: Uważałem, że Bóg nie istnieje https://www.jw.org/pl/publikacje/czasop ... -istnieje/

ps. tak samo z Katolikami czy osobami z innych wiar - nie wszyscy postępują źle - mimo, że tkwią w błędnych poglądach narzucanych im przez religie fałszywe to ich serca są szczere

OpusVitae pisze: czuję, że próbujesz mi narzucić swój światopogląd.
Ja tego nie robię, więc - proszę - przestań.

nie mam takich intencji, po prostu przedstawiam swoje racje.....na tym polega polemika chyba, prawda? ;) może czasem pisze za dużo...tak już mam...no cóż :lol:

...wiara na siłę i tak nie jest nic warta w oczach Boga, więc...wyluzuj :D

OpusVitae pisze: właśnie do tego zmierzam
wiara jest indyferentna

Uważam, że to, czy ktoś potrzebuje boga, jest kwestią osobistą.
Nie da się generalnie stwierdzić, że ludzie boga potrzebują albo nie potrzebują.
Ty potrzebujesz, ja - nie. I obie te życiowe postawy są moim zdaniem jak najbardziej ok.

każdy ma wolną wolę i sam odpowie za swoje wybory

OpusVitae pisze: Nie wiem, jaka jest Wasza wiara. Ale od katolickiej trzymam się z daleka.

to zachęcam do poznania :D pytaj jakbyś chciała coś wiedzieć...chętnie odpowiem....bez presji :)
albo zapraszam też na stronę jw.org - zakładka "O nas" tam są podstawowe pytania :)

Dodano 4 godzin 1 minutę i 14 sekund temu:
ps. tak jeszcze sobie przemyślałam.....
OpusVitae pisze: właśnie do tego zmierzam
wiara jest indyferentna

Uważam, że to, czy ktoś potrzebuje boga, jest kwestią osobistą.
Nie da się generalnie stwierdzić, że ludzie boga potrzebują albo nie potrzebują.
Ty potrzebujesz, ja - nie. I obie te życiowe postawy są moim zdaniem jak najbardziej ok.


tak do końca się z tym nie zgodzę, w Biblii pisze, że szczęśliwi są ci którzy są świadomi swojej potrzeby duchowej, czyli możliwe że każdy ma potrzeby duchowe tylko niektórzy są ich po prostu nieświadomi albo są one zagłuszone przez coś innego....nawet osoby niewierzące mają swoich "bogów" np. jakieś osobiste dążenia, karierę czy choćby dążenie do posiadania bogactwa, materializm, czy swoistego rodzaju hedonizm itp.....też jest ciekawe jak czasami w obliczu jakiś nieszczęść, zagrożenia życia czy choćby choroby te raczej niewierzące osoby zaczynają szukać Boga czy ogólnie jakiejś wyższej siły, nawet jest takie powiedzenie "Jak trwoga to do Boga" .....więc może właśnie to jest kwestia uświadomienia sobie tego...
Ostatnio zmieniony 08 sty 2018, 22:33 przez dagmar5, łącznie zmieniany 3 razy.

Awatar użytkownika
cytryna
Uzależniony
Posty: 2732
Data: 04 lut 2012, 18:59

Czy potrzebujemy Boga

Postautor: cytryna » 14 sty 2018, 0:13

Nie wiem, jaka jest Wasza wiara. Ale od katolickiej trzymam się z daleka.


Przeczytałam Twoje posty i staram się zrozumieć Twój punkt widzenia i choć dość jasno opisałaś dlaczego myślisz właśnie w takich kategoriach myślę jednak ,że nie należy tak generalizować świat jest tak różny,ludzie są tak różni i tak niedoskonali że muszą mieć jakiś punkt zaczepienia,cel,sens i tym właśnie jest Bóg- idealny ideał ideałów i wiara że choć w tysięcznej części możemy, chcąc upodabniać się do niego aby być pomocą dla innych(ciekawe ,że to lepiej nam wychodzi niż pomoc nam samym).
Gdybyś :) miała "jednoznaczny i roztrzygający DOWÓD na istnienie Boga" jaki sens miało by słowo WIARA i to wszystko co za sobą niesie?
Na koniec dodam jednak że jestem pewna iż każdy potrzebuje Boga choć by po to, by kiedy jego sumienie wie że coś mu nie daje spokoju mógł powiedzieć,napisać czy pomyśleć boli mnie to.................. . że nie jestem ideałem ale Bóg mnie kocha właśnie takiego ;) co łyka tabletkę,kocha zwierzęta czasem bardziej od ludzi ale z wielkim sercem na dłoni :)


  • Podobne tematy
    Statystyki
    Ostatni post

Wróć do „Sprawy duchowe”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości